Na uczelni jeden z najbardziej napiętych okresów w ciągu roku. Stres przeplatany z nerwami w życiu prywatnym... I jeszcze przyjazd nowych koni! Tak mi się ręce trzęsą, że ciężko mi się pisze, ale muszę pokazać nowe rumaki z Niemiec.
Tuż po przyjeździe kobyłki trochę spłoszył Traper. Klaudia i Julia jednak nie miały problemów z osiodłaniem ich.
Na bułaną, spokojną Sonne wsiadła Daria. Na trochę płochliwą aczkolwiek ambitną Burning Crusade weszła Klaudia. Obie się nie zawiodły.
Sonne ma jeszcze trochę niedopracowane malowanie, w następnej notce już będzie to poprawione :)
Wypróbowałyśmy je również w skokach. Obie widocznie skakały kiedyś, ale niezbyt chętnie.
I końcówka zajęć.
Jutro przyjeżdża do nas nowy koń, nowy sprzęt oraz nowy jeździec! Stay tuned! Ja muszę się uspokoić w końcu, bo to mnie kiedyś zgubi.